....a pamiętam jakby to było wczoraj.
Dokładnie 11 lat temu 27 sierpnia rano, po 10 dniach leżenia plackiem pod aparaturą monitorująca parametry życiowe i rurkami pompującymi we mnie leki,przyszła do mnie pielęgniarka z zastrzykiem mówiąc-zaczynamy....
Po wstrzyknięciu nie pamiętałam już nic.....
Odzyskuję świadomość,oczy wciąż jeszcze mam zamknięte,staram się zebrać myśli-gdzie ja jestem....a no tak miałam mieć operację przecież pękł mi tętniak,z wciąż zamkniętymi oczami dotykam swojej głowy,wyczuwam bandaże,ktoś łapie mnie z ręce mówiąc-"nie dotykaj,już po wszystkim",to mój kochany mąż.Moje pytanie brzmi-"będę żyć",mąż odpowiada -"operacja się udała,już będzie dobrze-odpoczywaj,jestem przy tobie".
Zapadam w spokojny sen......
I tak oto żyję.....
Dziękuję mojemu kochanemu Mężowi że był przy mnie cały czas pokonując codziennie 120 km,dziękuję lekarzom, pielęgniarkom oddziału Neurochirurgii w Gorzowie Wlkp za opiekę,za uratowanie mi życia.Dziękuję Wam koleżanki za to że zaglądacie do mnie i wspieracie dobrym słowem.